BRONISŁAWKA

Bronisławka powstała podobnie jak inne polskie osiedla na Zasłuczu na początku w XIX wieku.
Osiedliły się w niej rodziny BRONOWICKICH, KURIATÓW i ŻYGADŁÓW, a w II połowie XIX w. również DZIEMBOWSKICH.
Z upływem czasu osada stopniowo się poszerzała.
Wg spisu ludności z 30.09.1921 r. w Bronisławce było wówczas 47 zagród zamieszkanych przez 308 osób, z których 296 było Polakami, jedna rodzina była ukraińska i jedna niemiecka.
Do ewakuacji w 1945 r. było tam ponad 60 zagród, liczących 350 stałych mieszkańców narodowości polskiej.


W okresie ukraińskiego zagrożenia w 1943 r. Bronisławka była włączona do systemu samoobrony związanego z Hutą Starą
cyt. z książki Władysława i Ewy Siemaszków pt. "Ludobójstwo": (zobacz też)
"Na Wołyniu w 1943 r. istniały następujące ośrodki (bazy) samoobrony, które odegrały istotną rolę w obronie ludności polskiej: (min. oczywiście - przyp. webm.)
...w powiecie kostopolskim: H u t a S t a r a (gm. Ludwipol) z koloniami: Antolin, Bereżniaki, Bronisławka, Głuszków, Huta Bystrzycka, Jakubówka Mała, Lewacze, Marulczyn, Moczulanka, Mokre, Nowiny, Peresieki, Rudnia Stryj, Zawołocze, i wsią Rudnia Potasznia (wszystkie w gm. Ludwipol);...

Ośrodki samoobrony dysponowały większymi siłami obronnymi niż pojedyncze samodzielne placówki samoobrony - co najmniej kilkudziesięcioosobowymi grupami (oddziałami) samoobrony, niektóre czasowo lub niemal od początku istnienia były związane z oddziałami partyzanckimi AK. Gromadziły uciekinierów z okolicy, ewakuowały zagrożoną ludność, udzielały pomocy napadniętym osiedlom oraz organizowały zaopatrzenie w żywność dla zgromadzonej w bazie ludności. Niektóre - oprócz odpierania napadów - dokonywały profilaktycznych wypadów na zgrupowania upowskie, których celem było odsunięcie zagrożenia i uniemożliwienie UPA napaści.
Do najsilniejszych ośrodków samoobrony należały: Pańska Dolina, Huta Stara, Zasmyki, Przebraże, Rożyszcze, Antonówka Szepelska, Bielm-Spaszczyzna, Jagodzin-Rymacze. Maksymalny obszar, na którym ośrodki samoobrony były w stanie zapewnić ludności względne bezpieczeństwo, tj. zminimalizować skutki napadów UPA, podejmować akcje obronne, zdobywać żywność, ograniczał się do obszaru jednej gminy.
Większość samoobron poniosła klęskę podczas napadu - nie była w stanie obronić ludności, a istnienie niektórych trwało zaledwie około miesiąca. Do wkroczenia na Wołyń w 1944 r. Armii Czerwonej (a ściśle do zajęcia przez nią terenu działania samoobrony) przetrwały następujące samoobrony:
spośród ośrodków (baz): Pańska Dolina, Zaturce, Huta Stara, Zasmyki, Dąbrowa, Dederkały, Rybcza, Jagodzin-Rymacze, Przebraże, Rożyszcze, Antonówka Szepelska, Bielm-Spaszczyzna, Witoldówka, Ostróg;...

... Przetrwanie do 1944 r. większości z kilkunastu ośrodków samoobrony było możliwe dzięki związaniu ich, choćby przez krótki okres czasu z oddziałami partyzanckimi. I tak:
P a ń s k a D o 1 i n a (pow Dubno) była wspierana kolejno przez 3 oddziały partyzanckie od sierpnia 1943 r. do lutego 1944 r. - najpierw przez oddział AK chor. Kornela Lewandowskiego "Spalonego", potem oddział partyzancki AK "Łuna" por. Zygmunta Kulczyckiego "Olgierda" i w końcu oddział AK por. Franciszka Pukackiego "Gzymsa",
H u t a S t a r a (pow. Kostopol) była szczególnie "nasycona" oddziałami partyzanckimi: od 15 sierpnia do 8 grudnia 1943 r. stacjonował tam oddział partyzancki AK por. Władysława Kochańskiego "Bomby", a oprócz niego, od wiosny 1943 r. do końca okupacji niemieckiej przebywały na terenie ośrodka sowieckie oddziały partyzanckie, "
)
i była dużym skupiskiem uciekinierów z innych polskich osiedli zagrożonych przez ukraińskie bandy, które przetrwało do lata 1945 r., tj. do czasu ewakuacji wszystkich Polaków z Wołynia na zachód.

Rodziny wraz ze swym dobytkiem były ładowane do wagonów kolejki wąskotorowej w Moczulance i przewożone do Rokitna, gdzie byli rozmieszczani w wagonach towarowych kolei radzieckiej i transportowani na Ziemie Zachodnie Polski. Większość mieszkańców osiedliła się na Dolnym Śląsku w tym w Miłoszycach pow. Oława (Hieronima Dziembowska I v. Kuriata z córką Heleną oraz bracia Bronisław i Hieronim Kuriata z rodzinami).

Z Bronisławką i jej mieszkańcami wiąże się (dla wielu będzie to zapewne zaskoczeniem) historia pogrzebu marszałka Józefa Piłsudskiego; (cyt.)
... Prace nad przebudową cmentarzyka (na Rossie w Wilnie - przyp. webmast.) i przystosowaniem do niego najbliższego otoczenia przebiegały sprawnie i bez większych problemów. Kłopot sprawiało co innego. Mimo intensywnego poszukiwania na terenie Wołynia, ciągle nie można było znaleźć odpowiedniego kamienia nadającego się do przykrycia grobowca. Głazu tego nie mogły dostarczyć ani kamieniołomy w Janowej Dolinie, ani żadne inne z dwunastu miejsc. Bezowocne poszukiwania trwały do początku 1936 r.
Wtedy podczas lustracji pól Bronisławki, jednej z zagubionych na pustkowiach wsi wołyńskich w powiecie kostopolskim, znaleziono wreszcie odpowiedni materiał na płytę nagrobną. Okazało się jednak, że do wydobycia dziewiętnastotonowego kamienia brakowało odpowiedniego sprzętu. Wtedy swoją pomoc zadeklarowali miejscowi chłopi. Całkowicie bezpłatnie przygotowali specjalny kołowrót z sosnowych bali, za pomocą którego można było wyrwać z ziemi tak wielki głaz. Następną operacją było przetaczanie na okrąglakach - z powodu braku platformy o odpowiedniej nośności i braku drogi - kamienia z Bronisławki do stacji kolejowej (wąskotorowej). Operacja trwała 14 dni, w jej trakcie dla skrócenia trasy musiano wyciąć 850 m lasu na drodze do stacji. Podczas przetaczania głazu zasypano też rzeczkę płynącą zaraz za wsią.
Ze stacji wąskotorówki w Moczulance przetransportowano kamień do stacji kolei normalnotorowej (prawdopodobnie w Rokitnie - przyp. webm.), stamtąd zaś już na specjalnej platformie do Warszawy, gdzie przekazano go do zakładu kamieniarskiego Bolesława Sypniewskiego, który mieścił się przy ulicy Powązkowskiej. Obróbka kamienia trwała do 28 kwietnia 1936 r., tego dnia oszlifowana płyta ważąca teraz 10 ton miała być odesłana do Wilna. Niestety, podczas wynoszenia z warszatu płyta uderzyła kantem o metalową szynę, co spowodowało odłupanie z niej kawałka granitu. Oczywiście trzeba było teraz ponownie szlifować płytę, aby zliwkidować uszczernek. Dopiero więc ostatniego dnia kwietnia wyekspediowano ją do Wilna, gdzie żołnierze 3.p.a.c. i 3. pułku saperów wykonali ostatnią pracę, tzn. przykryli płytą gotowy już grobowiec. (koniec cytatu z artykułu "W. Wiernic, Dzieje granitowego głazu, "Gazeta Polska", 12 V 1937.")


Zabudowania kolonii Bronisławka zostały w roku 1945 dokumentnie zniszczone, a ona sama obecnie nie istnieje nawet z nazwy. Na aktualnych niektórych ukraińskich mapach turystycznych teren ten zaznaczany jest czasem jako "Uroczysko Bronisławka".


Do strony głównej


Napisz do mnie

Webmaster: J.Urbaniak
Ostatnia aktualizacja 26.02.2006r.

Strona utworzona dnia 30.01.2006
przy pomocy programu Pajączek Light